Mikropłatności w grach na PC?

Bardzo lubię ten moment w blogowaniu, gdy tematy same do mnie przychodzą. Oczywiście jest to jeden z nich, bowiem okazało się, że „Śródziemie: Cień Wojny” będzie zawierało w sobie mikropłatności dostępne za walutę grową, jak i realne pieniądze. I teraz nasuwa się pytanie: czy producent za dużo wypił ostatniego czasu? A może po prostu warto zignorować ten fakt?

Mikropłatności w grach online czy grach mobilnych istnieją już od bardzo długiego czasu i to w różnej formie. Czasem jest to pay-to-win, a czasem zwyczajnie gra za „niewielkie” pieniądze pozwala nam na szybsze levelowanie, otrzymanie jakiegoś itemu czy, w przypadku tytułów mobilnych, pozbycia się nachalnych reklam – nawet w grach single player’owych. Kiedy dotarła do mnie informacja na temat tego, co Warner Bros chce zrobić w nowej grze umieszczonej w uniwersum Tolkiena, prychnąłem śmiechem, jednak zaraz uświadomiłem sobie, ilu graczy ma do tego stosunek i większość skłaniała się ku zignorowaniu tego faktu.

Kup sobie skrzynkę, debilu

„Śródziemie: Cień Wojny” to tytuł opierający się wyłącznie na kampanii jednego gracza i składa się on w dużej mierze z systemu nemezis. Pod mechanikę tego systemu podlegają wszyscy orkowie, z którymi przyjdzie nam walczyć. Dzięki niemu przede wszystkim gra ma się różnić przy każdej rozgrywce, aby toczyć bitwy z całkowicie innym orkiem. W pierwszej odsłonie działało to fenomenalnie, każdy gracz miał całkowicie inną historię z hierarchią orków i batalia wydawała się być unikalna. W nowej odsłonie „Śródziemia” ma zostać rozwinięty ten system, więc szczerze mówiąc czekam na pierwsze recenzje i dopiero wtedy zadecyduję o kupnie.

Jednak poza ulepszeniami systemu nemezis i całej gry, ktoś postanowił wprowadzić do niej mikropłatności, dzięki którym będziemy mogli dokupić:

  • War Chest
  • Loot Chest
  • XP Boosts
  • Bundles

W skrzynkach mają pojawiać się pomocnicy wspierający grających w walce, przedmioty o różnym stopniu rzadkości, a także boostery zwiększające szybkość zdobywanego doświadczenia. I nie ma co się oszukiwać, gra na pewno będzie nas „zachęcała” do kupienia skrzynek, aby przejść jakiś etap czy bossa, bo nie zostały one dodane dla samego dodania i na sto procent developerzy liczą na zysk z tego systemu.
I pomijając głupie myślenie developerów bardziej obawia mnie fakt, iż gracze najzwyczajniej w świecie chcą zignorować kwestię mikropłatności w grach single player’owych.

Ignorowanie nie jest rozwiązaniem

Model mikropłatności jest od dawien dawna znany w grach na smartfony i umożliwia kupienie waluty, itemu czy po prostu pozbycie się często nachalnych reklam. Ten model biznesowy w gierkach mobilnych się sprawdza z jednej prostej przyczyny – większość mających w sobie mikrotransakcje jest darmowa i jest to forma jedynego zarobku developerów, pomijając rzecz jasna reklamy. W przypadku gdy płacimy za grę 200 złotych i dodatkowo mamy jeszcze kupować jakieś pierdoły, będące koniec końców legalnymi cheatami, to moim zdaniem mamy do czynienia z bezwstydnym napluciem graczowi w twarz.

I zaraz ktoś się odezwie, że na przykład w FIFIE czy Overwatchu są mikropłatności, a przecież za grę płacimy bardzo podobną cenę. I tutaj dochodzimy do pewnej kwestii, iż w FIFIE wiele zależy od naszych umiejętności – chyba, że handicap nie jest po naszej stronie. W Overwatchu natomiast kupno skrzynek nie oferuje nam nic poza skórkami czy jakimiś innymi dodatkami do postaci, aczkolwiek nadal niedającymi przewagi kupującemu nad pozostałymi graczami. Dodatkowo trzeba zaznaczyć fakt, że są to gry multiplayer i mikropłatności w tytułach dla wielu zawodników są już wręcz standardem.

Jednak kiedy chodzi o kwestię dodatkowych kosztów w grze dla jednej osoby to, tak jak pisałem wyżej, jest to czyste żerowanie na konsumencie i śmianie się z niego. Obecnie istnieją zapewnienia, że mikrotransakcje są jedynie dodatkiem i na spokojnie będzie można przejść grę bez ich kupowania. Może i tak będzie, nie mnie to oceniać, ale jeśli gracze zignorują tę kwestię, a sam model biznesowy się sprawdzi, to zacznie pojawiać się coraz więcej gier single playerowych z wprowadzonymi dodatkowymi płatnościami. I szczerze nie zdziwiłoby mnie, gdyby jakieś studio stworzyło barierę, przez którą nie dałoby się przejść bez konieczności zakupu czegokolwiek za realne pieniądze.

Mikrotransakcje w multi, które są wyważone – okej.
Mikrotransakcje w single’u – nie mają prawa bytu

A jakie Wy macie zdanie na temat mikrotransakcji w „Śródziemie: Cień Wojny”? Dajcie znać w komentarzach czy na blogu czy na FB!

 

By | 2017-09-08T11:37:56+00:00 Sierpień 9th, 2017|AAA, Gry|0 Comments